W Chełmku ocieplamy garaże od środka: strop, ściany i spód dachu, bez łączeń, do ustalonej grubości. Z Chełmu Śląskiego jest tu cztery kilometry drogi. Ani oględziny, ani pomiar nic nie kosztują.
AI, zdjęcie zastępczeStrop zamknięty warstwą. Kilka przejść, cała płyta bez łączeń. Zdjęcie zastępcze zrobione przez AI, nie jest to nasza realizacja.
Osiedle postawione przy fabryce obuwia stoi gęsto, a na kilometrze kwadratowym mieszka tu ponad tysiąc osób. Garaże są w takiej zabudowie zestawione w szeregi albo dostawione do ściany budynku. Do ich boków nie ma dojścia z działki, więc jedyne wejście prowadzi od środka pomieszczenia.
Teren jest tu podmokły, a garaż bez ogrzewania zbiera wilgoci więcej niż inne pomieszczenia. Para spotyka się z zimnym stropem i skrapla na jego spodzie. Widać to po ciemnych plamach przy krawędzi płyty i po kroplach na wewnętrznej stronie bramy.
W Bobrku, Gorzowie i Nowopolu garaże stoją osobno, na własnych działkach. Częściej mają dach dwuspadowy, a pod nim niewielkie poddasze na rzeczy. Ocieplamy wtedy spód połaci między krokwiami, a nie płytę stropową.
Do garażu w szeregu wchodzimy przez bramę i pracujemy wyłącznie od środka. Ścianę wspólną z sąsiadem też pokrywamy, bo po drugiej stronie bywa pomieszczenie tak samo nieogrzewane. Piana kładzie się wprost na mur, bez rusztu i bez mocowań.
Wilgotność muru i stropu sprawdzamy przed startem. Na przemoczony beton nie natryskujemy. Wracamy, gdy podłoże wyschnie. Przy tutejszym gruncie zdarza się to częściej niż gdzie indziej, więc obiekt oglądamy przed podaniem terminu.
Bus z agregatem staje przy krawężniku, a węże idą do garażu przez otwartą bramę. Na wąskiej ulicy pytamy przez telefon, gdzie da się ustawić auto, i przyjeżdżamy przygotowani.
Zdjęcia poniżej są z naszych robót. Nie podpisujemy ich miejscowością, bo nie przy każdej ją zapisaliśmy.



Nie. Pracujemy tylko w Twoim pomieszczeniu, od środka, i nie ruszamy muru. Agregat hałasuje na zewnątrz, przy busie, i trwa to tyle, ile sam natrysk.
Ocieplony strop przestaje być najzimniejszą powierzchnią w pomieszczeniu, więc para przestaje na nim osiadać. Warunek jest jeden: w dniu natrysku beton musi być suchy.
Wtedy warstwa idzie na spód połaci dachu, między krokwie, a nie na strop. Rzeczy z tego poddasza trzeba przed przyjazdem znieść, bo pracujemy nad głową.
Zwykle jeden dzień roboczy, przy małym garażu krócej. Termin podajemy po obejrzeniu pomieszczenia, bo liczy się jego wysokość i to, ile jest do zakrycia.
W tych miejscowościach robimy to samo, a dojazdu na oględziny nie liczymy osobno.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne części budynku.
Zadzwoń albo napisz. Przyjedziemy do Chełmka, obejrzymy garaż, zmierzymy strop i ściany i podamy cenę.