Bieruń graniczy z gminą, w której stoi nasza baza, więc pod garaż podjeżdżamy tu bez dalekiej drogi. Pianę kładziemy na strop od spodu, na ściany i na spód dachu, bez łączeń, do ustalonej grubości. Za przyjazd i za pomiar nie płacisz.
AI, zdjęcie zastępczePłyta od spodu. Kilka przejść, cały strop bez łączeń. Zdjęcie zastępcze zrobione przez AI, nie jest to nasza realizacja.
W starej części miasta domy stoją ciasno przy sobie, a auto chowa się w podwórku za bramą przejazdową. Garaż jest tam wciśnięty między budynek a granicę działki i z boku nie ma do niego dostępu. Cała robota idzie wtedy od środka, przez bramę.
Przy osiedlach, które rosły razem z kopalnią, boksy ustawiono w długich rzędach. Środkowy ma sąsiada po obu stronach, a nad nim biegnie strop wspólny dla kilku pomieszczeń. Ocieplamy wtedy własny boks w całości, razem z murami dzielącymi.
Poza tymi dwiema częściami miasta jest sporo otwartego terenu i luźnej zabudowy. Na obrzeżach garaż stoi osobno na działce i wychładza się z każdej strony. Wtedy oprócz stropu bierzemy także mury, bo sam sufit ciepła nie zatrzyma.
Wchodzimy bramą i cała robota dzieje się w środku pomieszczenia. Pokrycie dachu i elewacja zostają nietknięte, a agregat pracuje przy aucie, na zewnątrz. Sąsiad zza ściany usłyszy najwyżej maszynę.
Mur dzielony z sąsiednim boksem też pokrywamy. Po drugiej stronie zwykle stoi tak samo zimne pomieszczenie, więc ciepło uchodzi i tędy. Piana kładzie się wprost na ten mur, bez rusztu i bez mocowań.
Kiedy strop jest złożony z prefabrykowanych płyt, na ich łączeniach zostają szczeliny i zimą ciągnie przez nie chłód. Natrysk zamyka je razem z całą płaszczyzną, bez łączeń. Grubość ustalasz Ty, a rozliczamy się z licznika zużycia albo przy prostych, równych powierzchniach za grubość warstwy i metry kwadratowe.
Zdjęcia poniżej są z naszych robót. Nie podpisujemy ich miejscowością, bo nie przy każdej ją zapisaliśmy.



Tak. Wchodzimy tylko do Twojego boksu i nie ruszamy muru dzielącego. Ściany na granicy z sąsiadem także pokrywamy, bo za nimi jest zwykle nieogrzewane pomieszczenie.
Nie. Agregat zostaje przy busie na ulicy, a do środka rozwijamy wąż. Przy oględzinach mierzymy tę odległość, żeby przyjechać przygotowanym.
Rzeczy stojące przy ścianach i pod stropem trzeba odsunąć albo wynieść, bo natryskujemy całą powierzchnię. To, co zostaje w środku, zakrywamy przed startem.
Temperatura przestaje spadać za pogodą na dworze, bo ciepło nie ucieka już stropem i murem. Warstwa go nie wytwarza, więc mrozu sama nie odetnie. Różnicę widać najbardziej tam, gdzie garaż przylega do ogrzewanej części domu.
Te miasta obsługujemy z tej samej bazy i za dojazd na oględziny nic nie doliczamy.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne części budynku.
Zadzwoń albo napisz. Przyjedziemy do Bierunia, obejrzymy garaż, ustalimy grubość warstwy i podamy koszt.