Z Chełmu Śląskiego do Siemianowic Śląskich jest niecałe dwadzieścia pięć kilometrów. Kładziemy tu pianę otwartokomórkową na skosach, jętce i ściance kolankowej, o każdej porze roku. Na oględziny przyjeżdżamy bez opłaty, także w środku zimy.

Skos w trakcie natrysku. Warstwa idzie polami, od dołu ku kalenicy.
Siemianowice Śląskie leżą między Katowicami, Chorzowem i Czeladzią, a mieszka tu ponad sześćdziesiąt tysięcy osób. Miasto wyrosło przy hucie Laura i przy kopalni w Michałkowicach, więc w Centrum i w Bytkowie stoją głównie kolonie robotnicze i bloki z lat późniejszych.
Domy z poddaszem zaczynają się dalej od śródmieścia. Bańgów, Przełajka i część Michałkowic mają zabudowę wolno stojącą, z ogrodami i miejscem na ulicy. To stamtąd przychodzi większość telefonów o ocieplenie góry.
Dzwonią do nas z Siemianowic o każdej porze roku, a najczęściej w styczniu i lutym. Zimno w pokoju pod skosem widać dopiero wtedy, gdy na dworze jest mróz, i wtedy zwykle zapada decyzja o robocie. Nie każemy z nią czekać do wiosny.
Zima nie zamyka nam sezonu. Maszyna pracuje w busie i sama podgrzewa oba składniki do temperatury roboczej, a do zimnych miesięcy bierzemy pianę przystosowaną do niskich temperatur. Na poddaszu nie musi być ciepło, żeby dało się natryskiwać.
Jeden warunek jest ten sam przez okrągły rok: podłoże ma być suche. Szron na deskowaniu, lód przy kalenicy albo mokra plama pod kołnierzem komina to powód, żeby wrócić w innym terminie, a nie kłaść materiał na wodę. Patrzymy na to przy wycenie i jeszcze raz rano, przed rozłożeniem węży.
Gotowa warstwa pracuje w zakresie od minus czterdziestu do plus stu stopni. Mróz jej nie kruszy i nie zmienia jej kształtu, a nagrzana latem blacha też jej nic nie robi. Raz położona zostaje na miejscu i nie osiada z upływem lat.
Robotę na jednej połaci zamykamy zwykle w ciągu dnia, więc dom stoi z otwartym wyłazem albo oknem dachowym krótko. Różnicę na górze czuć od razu pierwszego wieczoru, bo warstwa działa od chwili, w której zastygnie.
Zdjęcia poniżej są z naszych robót. Nie podpisujemy ich miejscowością, bo nie przy każdej ją zapisaliśmy.



Tak. Pracujemy przez dwanaście miesięcy w roku. Do zimnych miesięcy używamy piany przystosowanej do niskich temperatur, a maszyna dogrzewa składniki w aucie. Liczy się stan podłoża, nie data w kalendarzu.
Wtedy tego dnia nie zaczynamy. Szron to woda, a materiał wymaga suchej powierzchni. Umawiamy nowy termin i wracamy, kiedy góra obeschnie.
Nie. Materiał znosi temperatury daleko poniżej zera, nie kruszy się i nie pęka od zimna. Przez lata zostaje w tym samym kształcie, w jakim zastygł.
Tak, po całym mieście. Z naszej bazy mamy tu niecałe dwadzieścia pięć kilometrów, a oględziny i wycena są bez opłaty.
Wokół Siemianowic obsługujemy te miasta na tej samej trasie, bez dopłaty za przyjazd na pomiar.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne części budynku.
Zadzwoń pod 503 162 570 albo napisz. Przyjedziemy do Siemianowic także zimą, obejrzymy poddasze i podamy cenę.