W Polance Wielkiej garaż zwykle stoi osobno, obok domu, i ma własny dach na krokwiach. Warstwę prowadzimy wtedy pod poszyciem i po murach od środka, jednym ciągiem. Szesnaście kilometrów drogi i jesteśmy na miejscu, a za obejrzenie garażu nie bierzemy pieniędzy.
AI, zdjęcie zastępczeWarstwa nad głową. Drewno i mur zakryte tym samym materiałem. Zdjęcie zastępcze zrobione przez AI, nie jest to nasza realizacja.
Przy tutejszych domach garaż rzadko przylega do części mieszkalnej. Stoi kilka metrów dalej, przy wjeździe albo w głębi posesji, a między nim a domem trzeba przejść po powietrzu.
Ma wtedy własną więźbę: krokwie, łaty i pokrycie z blachy albo z dachówki. Pod spodem nie ma nic więcej, więc zimą wewnętrzna strona pokrycia jest tak zimna jak powietrze na dworze.
Latem dzieje się to samo w drugą stronę. Blacha nagrzewa się od słońca przez pół dnia i po otwarciu wrót czuć w środku duchotę. Po wjeździe mokrym autem na spodzie pokrycia zbierają się krople.
W takim garażu nie ma stropu, więc warstwę prowadzimy pod poszyciem dachu. Piana obchodzi krokwie, wchodzi między łaty i domyka pas przy okapie, gdzie zwykle jest największa szczelina.
Przed natryskiem sprawdzamy, czy spód pokrycia jest suchy i czysty. Materiał wiąże się z drewnem i z blachą, więc po robocie więźba oraz dach trzymają się jedną powierzchnią.
Mury bierzemy od środka, wprost na pustak, cegłę albo bloczek. Warstwa idzie od posadzki w górę i łączy się z tym, co leży pod dachem, bez przerwy w narożniku.
Agregat zostaje w naszym aucie przed garażem, a do środka wchodzi wąż zakończony pistoletem. Pistolet trzymamy blisko powierzchni, bo piana ma rosnąć dokładnie tam, gdzie trafi.
Grubość warstwy ustalasz Ty. Przy dachu bez stropu mówimy na pomiarze, ile materiału zwykle na to schodzi, a rozliczenie idzie z licznika albo przy prostych, równych powierzchniach za grubość warstwy i metry kwadratowe.
Zdjęcia poniżej są z naszych robót. Nie podpisujemy ich miejscowością, bo nie przy każdej ją zapisaliśmy.



Tak, na suchy i czysty spód pokrycia. Warstwa przykleja się do blachy i do drewna, a przestrzeń między łatami wypełnia sama.
Skraplanie bierze się ze zetknięcia ciepłego powietrza z zimnym pokryciem. Piana zakrywa pokrycie od spodu, więc powietrze przestaje go dotykać.
Oglądamy go przed decyzją. Liczy się, czy pokrycie jest szczelne i co znajduje się pod dachówką, a mówimy o tym wprost na pomiarze.
Tak. Piana pracuje w temperaturach od minus czterdziestu do plus stu stopni, a taki dach nawet w upał tego nie osiąga.
W okolicznych gminach ocieplamy garaże tak samo. Za dojazd na oględziny nic nie doliczamy.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne części budynku.
Zadzwoń albo napisz. Przyjedziemy do Polanki Wielkiej, obejrzymy dach garażu od środka oraz mury i podamy koszt.