W Goczałkowicach-Zdroju ocieplamy hale, magazyny i budynki gospodarcze pianą zamkniętokomórkową, natryskiem od spodu poszycia. Bierzemy też obiekty, w których największym kłopotem jest lipcowe popołudnie pod rozgrzaną blachą. Z Chełmu Śląskiego jest tu niecałe dwadzieścia pięć kilometrów, a obmiar nic nie kosztuje.

Blacha zamknięta warstwą. Między wnętrzem a poszyciem stoi teraz ciągła warstwa.
Przez środek gminy biegnie droga krajowa numer jeden, trasa z Tychów w stronę Bielska. To przy niej i przy wyjazdach w stronę Pszczyny stoi większość tutejszych obiektów firmowych: magazyny, punkty handlowe i budynki zaplecza.
Drugi rodzaj zlecenia bierze się z tego, czym gmina żyje na co dzień. Działają tu gospodarstwa ogrodnicze i szkółki roślin, a przy nich stoją hale na sprzęt, wiaty zamknięte blachą i przechowalnie. Konstrukcja jest lekka, poszycie cienkie, a wnętrze ma tylko tyle ocieplenia, ile daje sama blacha.
W takim obiekcie skarga rzadko dotyczy samego stycznia. Częściej słyszymy o lipcu: pod poszyciem robi się gorąco już przed południem, ludzie schodzą do cienia przy bramie, a to, co stoi w środku, przez pół dnia leży w tym cieple.
Na oględzinach patrzymy najpierw pod dach: z czego jest poszycie, jak biegną płatwie i którędy wchodzi słońce. Sprawdzamy też świetliki i pas nad bramą, bo tam nagrzewanie idzie najszybciej. Blacha musi być sucha, inaczej przekładamy robotę na inny dzień.
Warstwę kładziemy od środka, wprost na poszycie i na konstrukcję, bez łączeń na całej połaci. Piana zamkniętokomórkowa trzyma się blachy sama, bez kołków i bez kleju, więc w poszyciu nic nie wiercimy.
Rozgrzana blacha przestaje wtedy oddawać ciepło prosto do wnętrza, bo styka się z warstwą, a nie z powietrzem w hali. Ta sama warstwa pracuje w drugą stronę zimą, kiedy ciepło z nagrzewnicy zostaje w środku dłużej. Na ogrzewaniu można zejść nawet o połowę.
Osobno bierzemy ściany szczytowe i pas muru pod okapem, jeśli wchodzą w zakres. Przy lekkich obiektach ogrodniczych ważne jest też to, że materiał nie obciąża konstrukcji i nie potrzebuje rusztu pod sobą.
Grubość zamawiasz Ty. Przy obmiarze mówimy, ile zwykle schodzi na dach takiego obiektu, a robimy dokładnie tyle, ile ustalimy. Płaci się albo za zużycie z licznika na agregacie, albo przy prostych, równych powierzchniach za grubość warstwy i metry kwadratowe.
Fotografie niżej pokazują nasze roboty z różnych obiektów. Miejscowości pod nimi nie ma, bo nie przy każdej realizacji ją zapisywaliśmy.


W dużej mierze tak, bo gorąca blacha przestaje mieć kontakt z powietrzem w środku. Wnętrze nagrzewa się wolniej i wolniej oddaje ciepło wieczorem. Przy otwartej bramie i dużych naświetlach ciepło wchodzi też tamtędy, tego warstwa nie zatrzyma.
Trochę tak. Struktura piany rozprasza fale dźwiękowe, więc pod poszyciem robi się ciszej niż przy gołej blasze. Hałas, który wchodzi bramą i drzwiami, zostaje bez zmian.
O każdej porze roku, także w mrozie, bo natrysk nie potrzebuje ciepłej pogody. Nie trzeba więc czekać na wiosnę, wystarczy suche poszycie i dojazd dla agregatu.
Tak. Z bazy w Chełmie Śląskim jest tu niecałe dwadzieścia pięć kilometrów, więc miejscowość leży w zasięgu bezpłatnego dojazdu na oględziny. Zadzwoń pod 503 162 570, a umówimy dzień na obejrzenie obiektu.
W gminach dokoła ocieplamy obiekty firmowe tak samo, a za przyjazd na obmiar nic nie doliczamy.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne obiekty.
Zadzwoń pod 503 162 570 albo napisz. Przyjedziemy do Goczałkowic-Zdroju, wejdziemy pod poszycie i powiemy, ile materiału wejdzie na tę połać.