W Goczałkowicach-Zdroju kładziemy pianę otwartokomórkową na ściany od wewnątrz, a przy przebudowie wnętrza wypełniamy nią nowe ściany działowe. Materiał podajemy w otwarte pole między profilami, razem z puszkami i przewodami, które tam biegną. Z bazy jest tu niecałe dwadzieścia pięć kilometrów, a pomiar nic nie kosztuje.
AI, zdjęcie zastępczeOtwarte pole. Materiał rośnie po podaniu i dochodzi do krawędzi profili. Zdjęcie zastępcze zrobione przez AI, nie jest to nasza realizacja.
Goczałkowice-Zdrój leżą w Dolinie Górnej Wisły, na płaskim terenie ze stawami i łąkami. W środku miejscowości stoi park zdrojowy z budynkami uzdrowiska, a dokoła zwykłe domy mieszkalne.
Do Pszczyny jest stąd kilka kilometrów, więc urzędy i zakupy załatwia się w mieście, a mieszka tutaj. Zabudowa jest niska, przeważnie parterowa albo z użytkową górą, jeden dom przy drugim wzdłuż drogi.
W takim domu zmiany częściej idą do środka niż na zewnątrz. Z jednego dużego pokoju robią się dwa, na górze wydziela się sypialnię, a między nimi staje nowa ściana z profili i płyty. W środku jest pusta, więc słychać przez nią rozmowy z drugiej strony.
Ścianę działową stawia się z profili, a płytę przykręca najpierw z jednej strony. To jest nasz moment: pole między profilami stoi otwarte, więc podajemy w nie pianę otwartokomórkową. Materiał obejmuje puszki i przewody, dochodzi sam do krawędzi pola i trzyma się bez mocowania. Jest przy tym lekki, więc ruszt nie dostaje ciężaru, którego by nie uniósł.
Przez pustą przegrodę głos idzie wprost, bo między dwiema płytami nie ma nic, co by go zatrzymało. Piana ma budowę komórkową i część dźwięku w niej zostaje, więc telewizor i rozmowy z sąsiedniego pokoju słychać ciszej. Drzwi i szpara przy podłodze przepuszczają dalej to, czego ściana nie zatrzyma.
Najlepiej umówić nas, zanim ściana zostanie zamknięta drugą płytą. Kiedy obie strony są już skręcone, trzeba jedną odsłonić, bo materiał podajemy wyłącznie w otwarte pole. Przy remoncie całego piętra bierzemy tym samym dojazdem ściany zewnętrzne od środka, o ile stoi już przy nich ruszt.
Wysokość warstwy wyznacza tutaj głębokość profilu, bo warstwa mieści się w nim i nie wychodzi poza lico. Jeśli chcesz jej więcej, powiedz o tym przed ustawieniem rusztu, wtedy da się dobrać głębszy. Rozliczamy się według licznika zużycia albo przy prostych, równych powierzchniach za grubość warstwy i metry kwadratowe, tak jak umówimy się przy wycenie.
Zdjęcia poniżej są z naszych robót. Nie podpisujemy ich miejscowością, bo nie przy każdej ją zapisaliśmy.



Po ustawieniu profili i po instalacjach, a przed zamknięciem drugiej strony. Pole stoi wtedy otwarte, więc podajemy materiał, nie rozbierając niczego.
Trzeba odsłonić jedną stronę. Piana rozpręża się zaraz po podaniu i potrzebuje otwartego pola, więc przez otwór wycięty w płycie tego nie zrobimy.
Ciszej niż przez pustkę między płytami, bo część dźwięku zostaje w warstwie. Głos przechodzi dalej drzwiami i szparą przy podłodze, więc zupełnej ciszy to nie da.
Nie. Warstwa mieści się w głębokości profilu, a płyta idzie na lico rusztu jak zwykle. Pokój zostaje tej samej wielkości.
W miejscowościach dokoła wypełniamy ściany na tych samych zasadach, dojazd na pomiar też jest bez opłat.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne części budynku.
Zadzwoń pod 503 162 570 albo napisz. Przyjedziemy do Goczałkowic-Zdroju, obejrzymy ściany i powiemy, ile materiału w nie wejdzie.