W Pszczynie ocieplamy hale, magazyny i budynki firmowe pianą zamkniętokomórkową, natryskiem od spodu poszycia. Robimy też obiekty, które mają już ocieplenie, a mimo to zimą uciekają ciepłem. Z Chełmu Śląskiego jest tu niespełna dwadzieścia cztery kilometry, a obmiar nic nie kosztuje.

Połać domknięta. Warstwa idzie jednym ciągiem przez całą powierzchnię.
Pszczyna jest siedzibą powiatu, a obiekty firmowe stoją głównie poza starą częścią miasta: przy wylotach w stronę Tychów i Żor, na terenach zakładowych oraz w sołectwach. Sporo z nich to budynki stosunkowo nowe, w lekkiej konstrukcji stalowej.
Taka hala zwykle ma już jakieś ocieplenie. Dach i ściany są z płyty warstwowej, czyli z dwóch blach z wypełnieniem w środku, złożonej z arkuszy łączonych na zamek. Płyta trzyma ciepło tam, gdzie jest pełna, a kłopot zaczyna się na łączeniach i na stykach z konstrukcją.
Właściciele dzwonią więc z innym pytaniem niż przy gołej blasze. Hala jest ocieplona, a zimą przy okapie zbiera się szron, przy bramie ciągnie po nogach i rachunek za ogrzewanie rośnie mimo wszystko.
Najpierw oglądamy halę od środka i szukamy śladów po zimie: ciemniejszych pasów wzdłuż łączeń płyt, szronu przy okapie, wilgoci przy słupie. Te miejsca pokazują, którędy ucieka ciepło.
Piana idzie potem od spodu, wprost na istniejące poszycie, bez łączeń po całej powierzchni. Materiał rozpręża się na płycie i wchodzi w zamek między arkuszami, więc łączenie zostaje przykryte razem z powierzchnią wokół niego.
Osobno bierzemy miejsca, w których poszycie spotyka się z konstrukcją: styk dachu ze ścianą, okap, pas nad bramą i przejścia słupów. Natrysk nie ma łączeń, więc warstwa przechodzi przez te punkty bez przerwy.
Starego ocieplenia nie zdejmujemy. Piana trzyma się blachy sama, bez kołków i kleju, a jest lekka, więc nie obciąża konstrukcji hali. Wszystko, co wisi pod dachem, zostaje na swoim miejscu.
Przed robotą sprawdzamy, czy poszycie jest suche. Mokre podłoże oznacza inny termin, bo warstwa ma się trzymać przez lata. Rozliczenie: zużycie z licznika albo przy prostych, równych powierzchniach grubość warstwy i metry kwadratowe.
Zdjęcia poniżej są z naszych robót. Nie podpisujemy ich miejscowością, bo nie przy każdej ją zapisaliśmy.


Tak, warstwę kładziemy od spodu, wprost na płytę. Piana trzyma się blachy bez kołków i bez kleju. Starego ocieplenia nie trzeba zdejmować.
Zwykle tak, bo ciepłe powietrze przestaje dochodzić do zimnej blachy. Przed robotą sprawdzamy jednak, skąd bierze się woda. Gdy to zaciek z zewnątrz, najpierw idzie naprawa poszycia.
Nie. Piana jest lekka, dlatego kładzie się ją także na lekkich dachach stalowych. W poszyciu nic nie wiercimy i nic nie podwieszamy pod płatwiami.
Tak, do Ćwiklic, Studzionki, Piasku, Wisły Wielkiej, Łąki i Jankowic jeździmy tak samo jak do miasta. Pszczyna leży w zasięgu bezpłatnego dojazdu, więc za przyjazd na oględziny nic nie doliczamy.
W gminach obok ocieplamy hale na tych samych zasadach, a przyjazd na oględziny jest bez opłat.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne obiekty.
Zadzwoń pod 503 162 570 albo napisz. Przyjedziemy do Pszczyny, obejrzymy poszycie od środka i powiemy, gdzie ucieka ciepło.