W Pszczynie ocieplamy fundamenty pianą zamkniętokomórkową, wzdłuż odkopanego muru. Warstwa idzie bez przerwy, więc na całym boku nie ma ani jednego styku. Z bazy mamy tu niespełna dwadzieścia cztery kilometry, a wycena nic nie kosztuje.
AI, zdjęcie zastępczeBok bez styków. Bez łączeń od narożnika do narożnika. Zdjęcie zastępcze zrobione przez AI, nie jest to nasza realizacja.
Miasto leży na Równinie Pszczyńskiej, w Kotlinie Oświęcimskiej, a jego południowa część schodzi w Dolinę Górnej Wisły. To piaszczysta równina sandrowa, lekko pofałdowana, bez dużych różnic wysokości.
Najwyżej, około dwustu dziewięćdziesięciu trzech metrów nad poziomem morza, leży północno-zachodni skraj miasta, najniżej, blisko dwustu czterdziestu, wschodnie części dolin. Nieopodal stoją dwa duże zbiorniki, Goczałkowicki i Łąka, o łącznej powierzchni ponad trzydziestu pięciu kilometrów kwadratowych.
Domy stawiano tu przez wiele dziesięcioleci, w Kępie, na Podstarzyńcu i w dalszych częściach miasta. Mur fundamentowy bywa więc z cegły, z bloczka albo z kamienia, a w dobudowanej części z czegoś jeszcze innego. Po odkopaniu widać na nim nierówności, wystające spoiny i ślady po dawnej powłoce.
Pianę podajemy bez łączeń wzdłuż odkopanej ściany. Materiał rozpręża się dopiero po zetknięciu z murem i układa po jego kształcie, więc w gotowej warstwie nie ma styków ani spoin.
Nierówna ściana nie jest przeszkodą. Wystające spoiny, ubytki i zagłębienia wypełniają się razem z resztą powierzchni, a warstwa dochodzi do samej ławy. Muru nie trzeba przed nami wygładzać ani tynkować.
Cegła, beton i kamień w jednym murze też nie zmieniają sposobu pracy, bo piana przylega do każdego z nich. Przed natryskiem oglądamy powierzchnię i zbijamy to, co od ściany odchodzi.
Wysokość warstwy trzymamy jednakową na całym boku, od ławy po cokół. Pilnuje tego osoba prowadząca pistolet, a wynik sprawdzamy jeszcze przed zasypaniem wykopu.
Zdjęcia poniżej są z naszych robót. Nie podpisujemy ich miejscowością, bo nie przy każdej ją zapisaliśmy.



Tak. Piana układa się po kształcie ściany i wypełnia ubytki razem z resztą powierzchni. Wyrównywanie muru przed robotą jest niepotrzebne.
Nie. Wzdłuż odkopanego boku idzie jedna ciągła warstwa. Miejsca styków to zwykle te, którędy ucieka ciepło, a tutaj ich nie ma.
Luźne fragmenty zbijamy przed robotą, żeby warstwa leżała na twardym podłożu. Co schodzi, a co zostaje, oceniamy przy oględzinach.
Zwykle jeden dzień roboczy, licząc od rozłożenia węży do zamknięcia ostatniego boku. Termin ustawiamy tak, żeby mur był tego dnia suchy.
W gminach wokół Pszczyny fundamenty ocieplamy tak samo, a oględziny są bez opłat.
W tej samej miejscowości ocieplamy też inne części budynku.
Zadzwoń pod 503 162 570 albo napisz wiadomość. Przyjedziemy do Pszczyny, obejrzymy odkopaną ścianę i powiemy, co przed natryskiem trzeba z niej zdjąć.